📊 Już czwarty rok z rzędu płace nominalne rosną dynamicznie. To pierwszy raz tak długi okres wzrostu płac w naszej historii. Częściowo można to złożyć na karb wysokiej inflacji. Ale czy naprawdę to jedyny mechanizm? Gdy usuniemy szum wynikający z różnego tempa koniunktury w różnych sektorach i specyfikę poszczególnych lat — zostaje coś ciekawego.
🔎 Zatrudnienie rośnie szybciej w tych gałęziach, gdzie już jest wyższe.
🔎 Płace rosną szybciej tam, gdzie… już są wysokie.
🔎 I płace rosną szybciej tam, gdzie szybszy jest wzrost zatrudnienia.
To nie przypadek. To struktura 📐.
To zbyt prosta analiza, by na niej wieszać bardzo daleko idące wnioski, ale wydaje się, że wzrost wynagrodzeń jest w pewnym stopniu echem dostępności pracowników, a ta jest echem demografii.
To oczywiście nie znaczy, że nadchodzi „permanentny rynek pracownika”: na poziomie firm istotne będą kwestie regionalne i różnice w koniunkturze pomiędzy branżami. Ale coś sie z tych danych dość wyraźnie wyłania i warto o tym pomyśleć: tak przy planowaniu polityki płac, jak i przy pomysłach rozwoju i rekrutacji.
A Państwo macie takie doświadczenia? Że strukturalnie coś się przesuwa?
