Tak! Wszędzie na świecie ten problem jest. #Bezrobocie jest doświadczeniem trudnym, a szukanie #pracy — wyzwaniem.
System może wspierać (np. sprawiać, że nową pracę znajduje się szybciej i mniejszym kosztem psychicznym), a społeczeństwa w różnym stopniu stygmatyzują doświadczenie bezrobocia. W Polsce szukanie pracy jest wyjątkowo długie, a co do stygmatyzacji to niech każdy rozsądzi przed lustrem indywidualną ocenę.
A czy mamy większy problem z bezrobociem niż np. rok temu o tej porze?
Od 1 czerwca 2025 r. obowiązują nowe przepisy.
⏹️ Rejestracja odbywa się według miejsca faktycznego zamieszkania, a nie zameldowania, więc jest łatwiejsza.
⏹️ Utrzymanie statusu wymaga kontaktu z urzędem pracy co najmniej raz na 90 dni, a nie raz na 30 dni, więc jest mniej uciążliwe.
⏹️ Status można utrzymać do 3 lat (przy braku pracy i utrzymaniu kontaktu).
Ergo: przy niezmienionej sytuacji na rynku pracy nowe zasady prowadzą do wzrostu liczby osób zarejestrowanych jako bezrobotne.
Co więcej: bezrobocie mierzone z perspektywy rejestracji w urzędach pracy rozjedzie się bardziej z pomiarem na podstawie danych ankietowych, bo w ankietach nic się nie zmieniło.
Po utracie statusu ponowna rejestracja jest możliwa po upływie 90 dni. We wcześniejszych regulacjach utrata rozmaitych uprawnień trwała nawet 270 dni. Czyli wcześniej można było „wypaść” z rejestru po miesiącu i wrócić do niego w pełni po 270 dniach — a obecnie jak się wypadnie to nie wcześniej niż po 90 dniach od rejestracji, ale za to wrócić można po 90 dniach od wypadnięcia.
Wyobraźmy sobie przeciętny urząd pracy w Polsce, całkiem abstrakcyjny, ale zgodny z danymi. Dla okrągłego rachunku niech będzie w nim np. 1000 osób zarejestrowanych jako bezrobotne. W takim powiecie przeciętnie, ok. 500 osób się rejestrowało w ciągu miesiąca, a ok. 500 osób wyrejestrowywało. Takie statystyki: dużo zmian, żeby niewiele się zmieniało.
Wyrejestrowania to było średnio pół na pół: 250 osób znalazło prace i 250 „wypadnie” z rejestru. Rejestracje w połowie odzwierciedlały nowe osoby a w połowie powroty do rejestru, choć nie wiadomo ze statystyk zagregowanych (a tylko do takich mamy dostęp), jaka część z nich to powrót po „wypadnięciu” a jaka np. po jakimś okresie pracy zawodowej.
Ile osób zarejestrowanych faktycznie szuka pracy? W Polsce nie brakuje mądralińskich powtarzających tezę, że prawdziwe to bezrobocie ankietowe (BAEL), a w urzędach ludzie się rejestrują tylko po ubezpieczenie zdrowotne i tak naprawdę pracy nie szukają. Czemu to bzdura? W BAEL jest pytanie o status rejestracji w urzędzie pracy. Zazwyczaj pewna część osób zarejestrowanych jest wg BAEL tak naprawdę nieaktywna. Ale RÓWNOCZEŚNIE pewna część osób poszukujących pracy nie jest zarejestrowana.
#Bezrobocie to #proces, a nie wskaźnik.
Wszystkie wskaźniki, jakie mamy, są redukcją, uproszczeniem rzeczywistości. Jeśli chcemy z nich wnioskować o rzeczywistości, warto je rozumieć.
#RynekPracy
