Są takie sytuacje, w których kluczową rolę odgrywa symbol. W komunikacji banków centralnych bardzo wiele spraw dotyczy właśnie ich, choć symboliczność jest w tym sensie pozorna, że ma bardzo konkretny wymiar finansowy.
Jest tak zwany cheap talk, czyli czcze gadanie. Jeśli przykładamy niewielką wagę do słów np. prezesa banku centralnego, niewielu zwraca na nie uwagę. Na przykład w ciągu ostatnich 24 godzin nasz bank rodzimy centralny dokonał wiejkopomnego oświadczenia o zakupie kolejnej furki złota i reakcja wartości złotego oraz wyceny aktywów była na tę wieść … żadna. Jak ktoś porozmieniał swą reputację na chleb, kiszonki i Rysy, kolejne słowa znaczą … umiarkowanie wiele.
Na przeciwnym krańcu spektrum jest słowo droższe honoru, czyli wiarygodna komunikacja.
W niedzielę pojawiło się krótkie wystąpienie prezesa amerykańskiej Rezerwy Federalnej, Jerome Powella. Niecałe dwie minuty.
Powella na stanowisko prezesa Rezerwy Federalnej powołał prezydent Donald Trump. W maju tego roku dobiega końca jego kadencja na stanowisku prezesa, do 2028 roku trwa jego kadencja w roli gubernatora w systemie rezerwy federalnej.
Kwestia sprowadza się do zarzutów nadużyć, niegospodarności i składania fałszywych zeznań przy remoncie historycznego budynku Rezerwy Federalnej, które postawić ma Powellowi amerykański wymiar sprawiedliwości. Są to tzw. przestępstwa pospolite. Gdy tego rodzaju zarzuty stawia się bankowcom centralnym, pozostali skrępowani i w pewnym zażenowaniu milczą, bo … no po prostu nie przystoi.
Tymczasem w obronie Powella wypowiedzieli się nie tylko wszyscy liczący się bankowcy centralni na świecie, ale także liczni uczestnicy rynku, analitycy, a nawet amerykańscy politycy i to po obu politycznych stronach obu izb. Nikogo z nich nie było przy tym remoncie, nikt nie zna dokumentów dotyczących zamówień, nikt nie może sam ocenić zeznań Powella przed Kongresem. A mimo to nikt nie ma wątpliwości, że stawką tej sytuacji jest wartość fundamentalna: niezależność polityki pieniężnej. I to nie tylko w USA.
Są takie sytuacje, gdy trzeba dbać o symbole. Są takie sytuacje, gdy wszyscy jesteśmy berlińczykami.
