Skip to main content

We wczorajszym poście pisałam o złych błędach: o opóźnieniach, niejasnej komunikacji i o tym, że przez długi czas realne stopy procentowe w Polsce działały… proinflacyjnie. Dziś czas na drugą stronę medalu: dobre błędy.
Bo w prognozowaniu inflacji, jak już nie udaje się utrafić, to lepiej się dać się zaskoczyć korzystniejszym danym — niż mniej korzystnym.

Dziś o mechanizmach i przyczynach zaskoczeń w danych. Skupiam się na inflacji bazowej (czyli tej części inflacji, która obejmuje ceny usług i dóbr z wyłączeniem żywności i energii i odpowiada za ok. połowę wydatków rodzin w Polsce). To wskaźnik mniej zmienny, wolniej wracający do celu i znacznie bardziej „mówiący” o presji popytowej w gospodarce

I właśnie w inflacji bazowej widać coś ciekawego: od połowy 2023 roku rzeczywista inflacja bazowa zaczęła schodzić szybciej, niż zakładały prognozy. Rok temu projekcje NBP sugerowały okolice ~4% na końcówkę 2025 r. Tymczasem dane pokazały raczej ~3%. To nadal 3x powyżej długookresowej średniej, ale kierunek okazał się korzystniejszy, niż przewidywały modele

Skąd te „pozytywne zaskoczenia”? Slajdy pokazują kilka mechanizmów: umocnienie złotego, tańszy import dóbr (zwłaszcza z Chin), brak zapowiadanych podwyżek akcyzy, zmiany w koszyku konsumpcyjnym oraz fakt, że dane wyraźnie pokazują trend spadkowy, którego modele długo nie potrafiły uchwycić. Innymi słowy: gospodarka zachowała się lepiej, niż „historyczne wzorce” wbudowane w prognozy.

I teraz kluczowy wniosek.

Analityk chce trafić prognozą. Bank centralny, jeśli już ma się mylić, powinien mylić się po bezpiecznej stronie. Lepiej zakładać, że inflacja będzie bardziej uporczywa, niż że sama „ładnie spłynie do celu”. Bo błąd w stronę nadmiernego optymizmu kosztuje znacznie więcej niż błąd konserwatywny.

Dobre błędy to takie, które nie podkopują wiarygodności i nie rozpalają oczekiwań inflacyjnych. Nawet jeśli ex post okazują się zbyt ostrożne. Złe błędy już przerabialiśmy. I kosztowały nas 78 miesięcy, i nadal nie ma pewności bycia bezpieczenie po drugiej stronie.


Lepszy konserwatywny błąd dziś niż kosztowna korekta jutro.