Tyle zajęło Polsce wychodzenie z epizodu inflacji. A jeszcze kawałek drogi przed nami.
Nie dlatego, że inflacja była „szczególnie uparta”. Po prostu trwaliśmy z mozołem godnym znacznie lepszej sprawy przy bardzo złej polityce pieniężnej.
Jako że wreszcie jesteśmy u progu trwalszej stabilizacji inflacji w pobliżu celu inflacyjnego, warto może zapytać: dlaczego w USA zajęło to ok. 34 miesiące, w strefie euro ok. 30? Bo nie dlatego, że mieliśmy dwa razy gorzej niż inne kraje…
Dziś o błędach złych, czyli czego się jeszcze w Polsce musimy nauczyc o wiarygodności polityki pieniężnej i robocie banku centralnego. Przy niejasnej komunikacji, opóźnionej reakcji i kontynuacji skupu aktywów realne stopy przez długi czas pozostawały głęboko ujemne. Polityka pieniężna w praktyce przez ponad rok pogłębiała inflację. Jeśli spojrzeć na średnie roczne realne stopy procentowe, Polska przez większość epizodu inflacyjnego była mniej restrykcyjna niż USA i często nawet mniej niż strefa euro, mimo że inflacja była u nas wyższa i zaczęła się wcześniej. W materiale jest pewna „trójka klasowa” i wiara, która czyni cuda. No i oczywiście dużo wykresów.
Dziś możemy z pewną ostrożnością przyznać, że inflacja się obniżyła. Na pewno nie jest jeszcze „dobrze” w tym sensie, że wciąż mamy jedną nogę w ogniu (wysokie tempo inflacji w usługach krajowych), a drugą w lodzie (korzystne zachowanie dolara i cen paliw). Tylko średnio na oko to może wyglądać atrakcyjnie, które to porównanie w swoim czasie pięknie ujął w słowa Mark Twain.
O ile dziś o błędach złych — czyli błędach w polityce, których łatwo można było uniknąć — to jutro będzie o błędach dobrych, czyli o prognozach, które dość systematycznie okazują się gorsze od rzeczywistości.
