Bardzo polecam rozmowę z #JacksonHole z Austan Goolsbee, czyli szefem chicagowskiego Fed: https://open.spotify.com/episode/2qQr32yrAICt8JtAToYiuH. Wspomniał, że minęło mu akurat trzy lata kadencji, co zabrzmiało dziwnie znajomo. 😎
To nie czas na podsumowania i pisanie wspomnień. Ale kilka kwestii okazało się pewnym zaskoczeniem.
Nie podejrzewałam, że tak niskoważna będzie informacja o inflacji CPI publikowana przez GUS.
Ta statystyka, w naturalny sposób skupia uwagę analityków i komentatorów. Sęk w tym, że pojawiło się kilka procesów, które (mam nadzieję przejściowo!) uczyniły ją głęboko trzeciorzędną. Trzeba patrzeć przez nią do innych danych, a nie na nią per se.
❇️ Mnóstwo dużych efektów bazy.
Normalnie jak się np. wprowadza jakiś podatek, to on przesuwa inflację o 0.01 punktu procentowego w górę, potem generując bazę w dół, ekscytacja uczestników rozmów jest współmierna do tegoż 0.01, a przez jego mikrość publikowana przez GUS miara inflacji opowiada coś o gospodarce.
Tymczasem od kiedy zaczęły się dopłaty, zwolnienia, manipulacje niektórymi cenami i itp., efekty bazy są np. 4 punkty procentowe. Sami Państwo przyznacie, że przy celu na poziomie 2.5 — trudno się ekscytować.
Przykład: w lipcu tego roku inflacja obniżyła się z 4.1 do 3.1. I już już ktoś mógłby się ucieszyć, ale szacowany efekt bazy na ten moment to było -1.5 punktu procentowego. Interpretacja? Gdyby nic innego w gospodarce się nie działo, nietypowe zachowanie cen rok temu (częściowe odmrożenie cen energii) wygenerowałoby spadek z 4.1 na 2.6! I to nie dlatego, że coś faktycznie spadło w tym roku, tylko dlatego, że ceny mierzymy w ujęciu rocznym, więc nietypowe wzorce się przenoszą na kolejne lata.
❇️ Znaczna desynchronizacja procesów cenowych.
Stare powiedzenie Marka Twaina o jednej nodze w lodzie a drugiej w ognisku działa tu na sterydach. Zadaniem polityki pieniężnej jest ustabilizować procesy cenowe. Wiadomo, że czasem na świecie warunki klimatyczne zaszkodzą produkcji papryki, a czasem rząd podniesie albo obniży jakąś akcyzę. Ludzie zmieniają gusta i kupują mniej produktów typu A, a więcej typu B, co przejściowo (do momentu nowej równowagi) oddziaływać będzie jednocześnie na ceny A oraz B. Ale zmiana cen powinna być zjawiskiem dość wyjątkowym w gospodarce. I nie powinno być częstym doświadczanie na raz lodu i ognia.
Tymczasem od dłuższego czasu (od 2019 roku!) w Polsce inflacja — będę mówiła językiem obrazków — nie jest wypadkową wielu malych słupków w podobne strony, a wypadkową wielkich słupków, i tylko czasem one są w różne strony.
Przykład: aktualnie w dół działają ceny paliw, a w górę usługi i żywność, powoli dołączaja towary.
❇️ Duży wpływ kursu walutowego. Tu nie trzeba komentować, bo zmiany EURPLN oraz USDPLN r/r widać, słychać i czuć.
Trzeba bardzo przekalibrować odbiorniki, żeby rozumieć, co się dzieje i móc decydować.
