Na obniżki stóp, oczywiście (bo lada moment #blackout).
Nie, jeszcze nie czas.
Mamy trochę więcej danych ze sfery realnej gospodarki.
📚 Jeśli chodzi o sprzedaż detaliczną, produkcje przemysłową, produkcje budowlaną — to nie ma ożywienia, ani osłabienia. W ogóle nie wiemy nadal niczego o konsumpcji usług*, czyli kolosalnej części wydatków.
📚 Jeśli chodzi o płace, to na razie możemy wnioskować bardzo ostrożnie, bo z powodu tego, jakie są dane — naprawdę wiemy niewiele. Nominalnie wynagrodzenia rosną nadal szybko. Wiem, że nie widać tego w szeroko komentowanych danych GUS, ale nic nie poradzę na to, że +właściwie przeanalizowane+ nie wskazują na jakieś zasadnicze spowolnienie. Inflacja jest wyższa niż rok temu o tej porze, więc realnie płace są nieco wolniejsze niż rok temu o tej porze, ale tylko minimalnie, bez szału i na pewno bez jednoznacznego wskazania na przyszłe miesiące.
📚 Jeśli chodzi o zatrudnienie, mamy już prawie komplet danych z całej gospodarki za 2024 i można porównać to, co wynika z formularzy zbieranych ze sprawozdawczości próby przedsiębiorstw 9+ z tym, co wiemy o całej gospodarce. Sprawozdawczość z próby przedsiębiorstw wskazuje na spadki zatrudnienia rzędu kilkadziesiąt tysięcy etatów (na ok 8 mln). Dane z całej gospodarki mówią, że mniej i że głównie na skutek mniejszej liczby młodych roczników (niż nawet rok temu o tej porze). Czyli demografia (i podaż) a nie jakieś zasadnicze zmiany popytu na pracę.
Ogólnie:
📦 Brak przełomu. Brak dużych źródeł niepokoju z perspektywy polityki pieniężnej, ale jakoś przesłanek dla obniżek także nie ma. Inflacja miesiąc do miesiąca pozostaje wysoka (nie mamy na razie danych za kwiecień).
📦 Jeśli te dana się będą powtarzać, być może przyjdzie czas na stopę … 5.75%.
Dlaczego?
Obecna projekcja mówi, że stopa 5.75% z prawdopodobieństwem z grubsza 60% sprowadza nam inflację do celu. Obecna projekcja w największym stopniu zależy od (a) schładzania rynku pracy oraz (b) nie przegrzewania popytu.
Ćwiczenie z cierpliwości…
* To z konsumpcją usług to jest w ogóle jakiś dramat 💣 Choć mijają lata i miesiące, to jedyne dane o tym, jakie zbieramy w miarę na bieżąco to niektóre banki dane z kart płatniczych. Banki nieczęsto publikują te dane, nieczęsto są scalane pomiędzy bankami. No i nie wiadomo, jaki wpływ ma na to popularność BLIKa, bo czym innym jest udział w „poziomie” a czym innym może być „wkład do wzrostu”. W Polsce jedyne, co wiadomo, to jak GUS opublikuje dane kwartalne o łącznych wydatkach rodzin w naszym kraju (technicznie: konsumpcja sektora gospodarstw domowych, czyli rachunki narodowe).
