Skip to main content

Wielu z Państwa pisze tu w wiadomościach prywatnych o niektórych mniej lub bardziej kulturalnych dyskusjach w mediach i mediach społecznościowych na temat moich głosowań podczas posiedzeń RPP. Najczęściej piszecie Państwo z jakąś formą oburzenia, oczekując podobnej reakcji ode mnie.

Nie oburzam się.

⏺️ Rozmawiamy o polskiej polityce pieniężnej i jest prze-super, że ludzie się tym przejmują i o tym dyskutują.

⏺️ Nie musimy się zgadzać, a każdy sam decyduje o sposobie wyrażania swoich poglądów i emocji.

⏺️ Każdy ma prawo dowolnie oceniać moje postępowanie. W tym ma prawo oceniać je „niesprawiedliwie” (Państwa słowa, nie moje) albo bez znajomości mojej argumentacji. Lista stron do czegokolwiek zobowiązanych kończy się na moim obowiązku, żeby wiedzieć co robię i dlaczego. Ani analitycy, ani dziennikarze, ani tym bardziej osoby niezaangażowane zawodowo nie muszą znać ani pamiętać moich argumentów.

Jakie są te argumenty?

*️⃣ Inflacja odchodzi od celu i zgodnie z projekcjami NBP nie będzie trwale w celu do końca horyzontu tych projekcji.

*️⃣ Niezmiennie dalekie od ustabilizowania są procesy inflacyjne.

*️⃣ Wysoka i uporczywa pozostaje inflacja całkowicie pod kontrolą krajowej polityki pieniężnej (jeśli ktoś lubi takie rozróżnienia).

*️⃣ Istotnymi ryzykami w górę dla procesów inflacyjnych są tak czynniki krajowe jak i globalne.

Jesienią 2022 roku rozmawiałam z ekonomistami z ECB i Fed. Wszyscy mówili wtedy, że wyzwaniem od strony komunikacyjnej nie jest rok 2023, bo inflacja pozostaje wysoka i restrykcyjna polityka pieniężna będzie dla wszystkich w pełni zrozumiała (nawet jeśli trudna).

Wyzwaniem będą lata 2024 i następne, kiedy inflacja będzie już niższa, a polityka pieniężna nadal będzie musiała być bardzo ostrożna z uwagi na uporczywość wielu komponentów inflacji. Prawdziwa trudność będzie polegała na wytłumaczeniu obywatelom, dlaczego nie możemy jeszcze obniżyć stóp procentowych, choć wszyscy już bardzo by chcieli zapomnieć o epizodzie inflacji i wrócić do swojego „spokoju”.

Dlatego właśnie większość banków centralnych mówi dziś o *normalizacji* a nie o cyklu obniżek. Wszyscy są bardzo ostrożni. I wszyscy podkreślają nadal duże zagrożenia dla inflacji (mimo, że są znacznie bliżej celu, niż my).

Gdybyśmy byli w Polsce bardziej roztropni, bylibyśmy dziś w znacznie lepszej sytuacji. Gdybyśmy jako większość RPP nie zatrzymali się na „traktacie sopockim”, problem inflacyjny dziś byłby dużo mniejszy. Stopa ok. 7.75% miała szansę sprowadzić inflację do celu. Gdybyśmy jako większość RPP nie dokonali kuriozalnej obniżki we wrześniu 2023 roku, problem inflacyjny dziś też byłby dużo mniejszy. Popełniliśmy te dwa wielkie błędy i teraz ponosimy ich konsekwencje. A nawet bez tych wielkich błędów, sytuacja wymagałaby jeszcze dużej ostrożności w polityce pieniężnej.

To JEST obiektywnie trudne. I dlatego wszystkie emocje — także te wyrażające gniew — są zrozumiałe.

Dziękuje, że się tym wszystkim Państwo przejmujecie!