Skip to main content

Nie, nie że stopy procentowe. 👻 Wprost przeciwnie.

Wiele osób pyta (albo pisze), czy nie moglibyśmy jakoś tak podnieść celu inflacyjnego z 2.5% na 3.5%.

Uzasadnienia są rozmaite. Czasem, że Polska gospodarka potrzebuje tego dla wzrostu. Czasem, że łatwiej by było emisje długu publicznego zabezpieczyć i zrealizować potrzeby inwestycyjne państwa.

Poziomów odpowiedzi na tak postawione oczekiwanie jest kilka.

🟢 Cel wyznacza cała Rada, nie jedna osoba.

🟡 Słabo jest przesuwać cel, kiedy właśnie od wielu lat nie umie się w niego utrafić i kiedy jest się naprawdę słabym w utrafianie w niego (https://lnkd.in/dHG7BMus). Wiarygodność spada wtedy znacząco poniżej celu. 🙈

🟠 Podniesienie celu oznacza, że wszyscy będą oczekiwać wyższej inflacji, czyli pożądana przez nich stopa zwrotu z inwestycji czy zakupu obligacji podniesie się o dokładnie tyle samo. Inwestorzy kupujący obligacje grają w realną stopę procentową, czyli po uwzględnieniu inflacji.

🔴 Nasza gospodarka świetnie sobie radzi z gonieniem partnerów w Europie niezależnie od poziomu inflacji. Na poziomie danych, przy niskiej inflacji może tak samo szybko rosnąć PKB, a nawet konsumpcja — jak przy podwyższonej.

🔵 Nasz cel inflacyjny już obecnie jest wyższy niż w innych krajach rozwiniętych: oni mają 2% (czasem nawet ściśle poniżej 2%), a my mamy 2.5%

To argumenty merytoryczne.

Jest jeszcze jeden argument, dla którego nie mogę przedstawić faktów i danych, ale który jest dla mnie także przekonujący: państwo jest skuteczne i sprawne wtedy, kiedy wszyscy robią najlepiej jak tylko umieją to, co do nich należy. Do RPP należy troszczenie się o niskie tempo wzrostu cen. Jako instytucja, nie mamy za zadanie troszczyć się o wysuszenie ściółki leśnej, stan uzbrojenia wojska, ani nawet rentowność obligacji rządowych. Artykuł 3 ustawy o NBP stwierdza, że „Podstawowym celem działalności NBP jest utrzymanie stabilnego poziomu cen, przy jednoczesnym wspieraniu polityki gospodarczej Rządu, o ile nie ogranicza to podstawowego celu NBP.” Czyli mamy obowiązek utrzymywać ceny w celu. I dopiero jeśli nic temu nie zagraża, wspierać politykę gospodarczą rządu.

Tej niby skromnej misji nie realizujemy.

Odpuścić sobie pod dowolnym pretekstem każdy szopenfeldziarz potrafi. Spróbujmy może najpierw nie być szopenfeldziarzami.

Jakoś tak ciutek solidniej może…